Strona Główna
|
Szukaj
|
Użytkownicy
|
Grupy
|
Galerie
|
Rejestracja
|
Profil
|
Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości
|
Zaloguj
Forum Olstigat Strona Główna
->
Komnata Gościnna
Napisz odpowiedź
Użytkownik
Temat
Treść wiadomości
Emotikony
Więcej Ikon
Kolor:
Domyślny
Ciemnoczerwony
Czerwony
Pomarańćzowy
Brązowy
Żółty
Zielony
Oliwkowy
Błękitny
Niebieski
Ciemnoniebieski
Purpurowy
Fioletowy
Biały
Czarny
Rozmiar:
Minimalny
Mały
Normalny
Duży
Ogromny
Zamknij Tagi
Opcje
HTML:
NIE
BBCode
:
TAK
Uśmieszki:
TAK
Wyłącz BBCode w tym poście
Wyłącz Uśmieszki w tym poście
Kod potwierdzający: *
Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Skocz do:
Wybierz forum
Sala Informacyjna
----------------
Księga Olstigatu
Prawo Dworzan
Sala Rekrutów
Dwór Olstigat
----------------
Członkowie Olstigatu
Komnata Dzienna
Tablica Zadań
Komnata Obrazów
Sala Gościnna
----------------
Komnata Dyskusji
Komnata Gościnna
Komnata Ksiąg i Biblioteka
Tereny koło Dworu
----------------
Wiejski Targ
Las niedaleko Olstigatu
Przegląd tematu
Autor
Wiadomość
Vrisa
Wysłany: Pią 19:47, 29 Lut 2008
Temat postu:
Tchu braknie gdy serce bije tak szybko. Gdy samowolne ciało, oderwane od umysłu spełnia własne życzenia i łaknie pieszczot, poddaje się im ze słodyczą.
Pozwolić sobie na słabość w takich ramionach to rozkosz, całować i być całowaną, czuć Jego oddech na nagiej skórze, drżeć z pragnienia i szczęścia. Brać i dawać coraz więcej.
Szelest pościeli miesza się z pomrukami i westchnieniami. Dłonie wynajdują nowe oazy przyjemności, palce pieszczą skórę i ubierają ją w dotyk.
Przymyka błękitne oczy i jest szczęśliwa. Nawet wtedy widzi Jego twarz; tego widoku nie zdolna już wymazać z jej serca żadna siła na świecie.
I wtedy z Wody staje się Ogniem. Zmysłowością. Namiętnością i pożądaniem. I zaskakuje samą siebie. I zapomina o wszystkim innym.
Myśli biegną zbyt szybko, żadna nie jest właściwa by zdefiniować jej uczucia. Żar opanowuje całe ciało i płonie niczym nowe słońce. To On jest jego źródłem.
Pragnie objąć go mocniej i nigdy nie wypuścić, lecz nie da się już bardziej złączyć jedności. Euforia wybucha w sercu i zaraża ogłupiały z rozkoszy umysł. Wszystko przestaje mieć znaczenie. Wszystko przestaje nawet istnieć. Dwa serca uderzają jednym rytmem, pulsem ziemi, tętnem magii spowijającej wszechświat.
Każde westchnienie spijane z ust rodzi kolejne, każdy zbyt krótki oddech staje się Jego oddechem. Słodka bezświadomość uwalnia jej ciało z wszelkiego wstydu. Jawi je doskonałym.
Wiatr zdaje się nie słyszeć dźwięków wypełniających komnatę. Milknie urzeczony na widok szronu malującego wszystkie ściany w najpiękniejsze egzotyczne białe kwiaty...
Tamaryszek
Wysłany: Pią 13:15, 29 Lut 2008
Temat postu:
Od pewnego czasu już nie myślał, górę wziął instynkt i zwierzęca część natury. Ledwo hamował się, by nie rzucić się na nią i nie zerwać resztek odzienia. Gdy ruszyła do drzwi drgnął lekko, ale gdy usłyszał szczęk zamrażanego zamka, uśmiechnąwszy się szeroko, jednym ruchem ściągnął z siebie koszulę. Odpowiedz na jej słowa była szybka i mało werbalna, bo pochyliwszy się lekko uniósł ją do góry niczym dziecko szepnął namiętnie, ochryple:
- Ciebie ...
- ruszył w kierunku jej łóżka
- Ciebie ...
- zasypał twarz i szyję pocałunkami
- I jeszcze raz ...
- delikatnie, acz zdecydowanie położył ją na pościeli
- Ciebie
- rozpoczynając dłońmi i ustami pieszczoty
Vrisa
Wysłany: Pią 12:51, 29 Lut 2008
Temat postu:
Usiłowała zmusić się do jakiejkolwiek obronnej reakcji, odgonić czy zrobić cokolwiek co przekonałoby go, iż jednak wypada zjeść śniadanie jak przyzwoity cywilizowany człowiek. Jednak... nie umiała zrobić niczego. Czuła się zupełnie bezbronna wobec pieszczoty, wobec tego przeklętego mężczyzny który za każdym razem bezbłędnie wiedział w jaki sposób ja podejść. Mruczała wprawdzie jeszcze coś cicho iż jajecznica wystygnie, ale nie jedzenie zajmowało ją w owej chwili. W głowie kołatała się ciągle cicho myśl "A co jeśli ktoś tu znów wpadnie?", lecz powoli tłumiona była przez psotnego chochlika, który budził się w jej umyśle.
Wstała powoli, nie zasłaniając się już poduszką jak tarczą i pociagnęła Tamaryszka za pas w stronę drzwi z miną młodego sukkuba.
Przesunęła dłonią po zamku i nieznaczny chrzęst upewnił ją, że jest dobrze zamrożony. Łypnęła z dołu na postawną sylwetkę mężczyzny przed nią, wciąż nie puszczając palcami jego paska.
- To mówiłeś... że czego jesteś spragniony?
Tamaryszek
Wysłany: Pią 12:37, 29 Lut 2008
Temat postu:
Wstał i w jednym ruchu znalazł się za jej plecami. Jego dłonie znalazły się na brzuchu elfki, a wtulone we włosy usta wyszeptały:
-
Ja tam czego innego jestem spragniony
Namiętnie pocałował ucho Vrisy.
Vrisa
Wysłany: Pią 12:11, 29 Lut 2008
Temat postu:
Szybko uniosła przyciskaną do ciała poduszkę, zasłaniając swą twarz, tak iż Tamaryszek o mało co nie ucałował satynowego materiału.
- Ale ja... jestem głodna
- jej głos ze zdenerwowania i zażenowania zabrzmiał nieco jak piśnięcie.
- I... i szkoda by się zmarnowała twoja praca prawda?
- zgrzytnięcie krzesła poświadczyło że czym prędzej odsunęła się w stronę okna. Potrząsnęła głową by upewnić się iż mokre kosmyki chociaż troche ukrywają jej rumieńce. Po czym nie czekając na reakcję Tamaryszka sięgnęła po talerzyk z jajecznicą.
Tamaryszek
Wysłany: Pią 12:03, 29 Lut 2008
Temat postu:
Chwycił krzesło i ustawił je obok krzesła Vrisy, nieomal nie spuszczając z niej wzroku. W jego oczach czaiło się coś niemal zwierzęcego. Głos, który opuścił jego gardło daleki był od normalnego, bo niższy i miękki, przesycony pragnieniem.
-
Prędzej Ciebie bym teraz schrupał
Usiadłszy obok wyciągnął powoli dłoń by objąć jej kibić i pochylił się w kierunku ust.
Vrisa
Wysłany: Pią 11:42, 29 Lut 2008
Temat postu:
Nie wiedziała czy się schować pod stół czy za szafę, czując na sobie pożądliwy wzrok mężczyzny. Miała wrażenie że cała krew odpłynęła jej do twarzy i jaśnieje teraz jak okazałe ognisko. Złapała prędko poduszkę rzuconą na łóżko, zasłaniając przód sukienki - gdzie ona u cholery kupiła taką szmatę - i siadła bezzwłocznie przy stoliku, by zasłonił to czego nie zasłoniła poduszka.
Rybie bebechy, mogła założyć bieliznę!
Spojrzała zakłopotana na Tamaryszka i udała że podziwia przygotowane śniadanie.
- Mam nadzieję że... zjesz ze mną?
Tamaryszek
Wysłany: Pią 11:31, 29 Lut 2008
Temat postu:
Grzecznie obrócił się do okna i zaczął wyglądać. Czy to miał być jakiś punkt zwrotny to okno? Wszystko dzisiaj kręci jakby koło niego. Uśmiechnął się półgębkiem.
- Owszem, pomagała mi Elineza, bo bez niej nie wiedziałbym co zrobić. Choć wyręczeniem bym tego nie nazwał, to jednak bez jej pomocy byłby ser, chleb i sok. A tak są i jakieś ciasteczka i świeże masełko, twaróg, smażone jaja na boczku z pomidorami, pomidory z jakimś serem i ziołami i ...
Zawahał się i obrócił odruchowo by spojrzeć na stół i przypomnieć sobie, co właściwie przyniósł. Cichy ni to syk, ni westchnienie zgrozy, spowodowało, ze natychmiast przeniósł wzrok na elfkę i zamarł. Przez długi czas chłonął wzrokiem jej obraz. Oczy lśniły pożądaniem. W końcu zrobił mały krok do przodu i spojrzał w jej oczy.
- Wyglądasz wprost oszałamiająco ... niby jakaś nimfa.
- rzekł cicho i jakby z wahaniem. Jego dłoń zacisnęła się mimowolnie.
Vrisa
Wysłany: Czw 19:37, 28 Lut 2008
Temat postu:
- Całkiem nieźle mu to idzie
- uśmiechnęła się do siebie. Wzięła bukiet w dłoń i zatopiła twarz w kwiatach. Pachniały uroczo. Jednak inny zapach ściągnął uwagę elfki.
- Co zrobiłeś na śniadanie? Pachnie zachęcająco. Nie wyręczyłeś się czasem Elinezą?
- rzuciła ciekawe spojrzenie w stronę stołu, ale wtenczas przypomniała sobie o wysokim stopniu niekompletności swego odzienia.
- Racz powyglądać uważnie przez okno, Larinie, muszę się przebrać.
- uśmiechnęła się znacząco, wstawiając kwiatki do wazonu i podchodząc do komody by wyciągnąć z niej jakąś sukienkę. Gdy upewniła się iż mężczyzna nie patrzy, zsunęła ręcznik na ziemię i szybko zarzuciła pierwszą złapaną kieckę na nagie ciało. Dopiero gdy odwróciła się do słońca, zdała sobie ze zgrozą sprawę, iż materiał owego odzienia jest półprzezroczysty.
Tamaryszek
Wysłany: Czw 12:23, 28 Lut 2008
Temat postu:
Powoli obrócił głowę i przyjrzał się elfce, przechadzając się wzrokiem od palców stóp, aż po twarz. Uśmiechnął się z błyskiem w oku, wstał i powoli podszedł do niej, po drodze podnosząc bukiet ze stolika. Stanąwszy obok, najpierw zamknął drzwi, po czym dwornym gestem wyciągnął w jej kierunku kwiaty.
- Chwilę temu rozszalały ocean, potem humor górskiego potoku, a teraz uśmiech i wdzięk leśnego źródełka. Woda w całej krasie.
Vrisa
Wysłany: Czw 11:31, 28 Lut 2008
Temat postu:
Kąpiel z olejkami wonnymi i płatkami róż, z których elfka ogołociła kilka ogrodowych róż, sprawiła Vrisie niewymowną rozkosz. Czuła się po niej tak lekko i rześko, iż owinięta jedynie w ogromny, długi błękitny ręcznik przedefiladowała korytarzem do swej komnaty bez żadnego innego odzienia. Mokre włosy, starannie rozczesane spoczywały na jednym ramieniu, a skóra tu i ówdzie lśniła jeszcze wilgocią. Roztaczając różano-miodowy zapach stanęła w progu swojej komnaty, sprawdzając czy jest w niej ten kogo spodziewała się tu zastać, wyposażony w to czego od niego wymagała. Na widok Tamaryszka zagrała kobiecą niewinność, wstydliwie przysłaniając oczy długimi rzęsami i uśmiechając się aksamitnie.
Tamaryszek
Wysłany: Czw 11:19, 28 Lut 2008
Temat postu:
Uśmiechnął się w odpowiedzi. Tak samo bez słowa poszedł za przewodniczką i wraz z nią przygotował śniadanie. Przez cały czas zerkał na kobietę zauważając chyba każde odsłonięcie uda z pod szlafroczka, czy zbyt szeroko rozsunięte poły na dekolcie. Uśmiechał się przy tym kpiąco, zapełniając dużą tacę rarytasami. Gdy skończyli, wraz ze zdobycznymi kwiatkami udał się do pokoju Vrisy, by poczekać na swoją gospodynię. Wreszcie znalazł się sam w komnacie, odłożył wszystko na stół, po czym wykrzywił twarz w grymasie bólu i szybko podciągnął nogawkę spodni. Zaklął cicho widząc sińca na pokrywającego połowę kończyny.
- Pewnie na plecach to samo
- mruknął osłaniając łydkę i prostując się z bólem. Potem jeszcze obejrzał swój bok i żebra i pokręciwszy głową ni z irytacją ni to podziwem, usiadł wygodnie na parapecie i jął wyglądać na podwórze.
Elineza Marroux
Wysłany: Czw 10:52, 28 Lut 2008
Temat postu:
Spojrzała z ukosa na Tamaryszka.
- Proszę za mną.
- przemierzając kolejne korytarze dodała
- Tak się składa, że ja również nie jadłam śniadania, więc przy okazji zrobię własne, a potem możemy udać się do ogrodu.
Po chwili znaleźli się w kuchni i rozpoczęli przygotowywanie porannego posiłku.
Tamaryszek
Wysłany: Czw 9:49, 28 Lut 2008
Temat postu:
Wybiegł niespiesznie z komnaty śmiejąc się duchu i kręcąc głowa. Elinezę dogonił na schodach.
- Droga pani porucznik, czy nie zechciałaby pani wskazać mi kuchni, bym mógł skompletować jakieś śniadanie? Byłbym też wdzięczny, ze użyczenie jakichś kwiatków, bo obawiam się, że bez nich mogę nie zostać wpuszczony "na komnaty".
Z szerokim uśmiechem przyglądał się Elinezie idąc krok w krok z nią. Jego radosnego nastroju nie niszczyła ani mokra szata, ani mina pani Marroux. Uniósł tylko brwi mijając krasnoludkę, która przenosiła na plecach paczkę wielkości fortepianu.
Vrisa
Wysłany: Czw 9:20, 28 Lut 2008
Temat postu:
Gdy Elineza wychodziła, elfka zaśmiała się cicho.
- Jeśli zdążysz ją dogonić, pokaże ci gdzie jest kuchnia. A tam już powinieneś sobie poradzić. Drzwi do spiżarni są przy największym kredensie.
Uśmiechnęła się uroczo i wypchnęła Tamaryszka za próg, tłumacząc by się pospieszył, bo głodna jest. I by poczekał na nią ze śniadaniem w komnacie, bowiem idzie się wykąpać.
fora.pl
- załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by
phpBB
© 2001, 2005 phpBB Group, modified by MAR
Inheritance
free theme by
spleen
&
Programosy
Regulamin